Chyba kolejny slaby dzien. Ledwo sie Swieta skonczyly a tu jakos tak nijak. Swieta ogolnie sie udaly. 2 dni temu byl wujek z ciocia i wujkiem Jaskiem u nas na koledzie. Sie koledowalo ze chej. Ale jakos taki nie dosyt jest. Znowu fotki z polski ogladam z 2006, i znowu nostalgia i wspominanie.
Dobrze zrobilismy wyjezdzajac do tej Kanady? Zapieprzac trzeba, albo jak kto woli "dorabiac sie" trzeba. Bo tylko to sie przeciez teraz liczy. Zeby miec w pizdu wszystkiego, nie? A ja bym chcial zeby tak nie bylo. Zeby mozna bylo przestac biec, przystanac i popatrzec ile to juz czasu uplynelo, powspominac. A zadko mi sie to przytrafia. A jak juz to wlasnie smutek przychodzi. Miesiac za miesiacem ucieka. Kazdy tylko tu liczy na siebie. Wyscig szczurow trwa i chyba sie zaostrzy no bo w koncu Stany puscily pawia a jak one puszcza to i Kanada puszcza, jest szambo ogolnie mowiac. I recesja ze chej i ten rok bedzie ciezky, tak nas strasza.
A w Polsce zycie toczy sie dalej. Znajomi gubia wlosy, pary sie rozpadaja, schodza razem i tak w kolko. Ludzie zmieniaja towarzystwo, rozjezdzaja sie po Polsce albo i dalej. Bo to studja, bo to zarobek bo tamto... Patrzac tak z pryzmatu terazniejszych lat, to jaki to byl czlowiek szczesliwy jak odliczal miesiace do wakacji, jakie to troski byly inne, zeby kartkowki nie bylo, odpytywania itp. A teraz? Zeby bylo za co zaplacic ubezpieczenie od auta, nie spoznic sie z innymi oplatami, sprawdzac stan konta czy cos tak wogole jest czy duchy chulaja. Stres w robocie. A na okolo ludzie sie zenie, maja dzieci. My tu tez juz powoli planujemy slub... Gdzie te lata uplynely?
Nie wiem czy dobrze zrobilismy tutaj wyjezdzajac. Chyba tylko zycie i przyszlosc to zweryfikuja. Ale chcialbym odwiedzic znajomych, poszfendac sie z Kasia i kuzynem po Lancucie, parku... Zobaczyc Tomka, Marcina i innych. Ahh <marzy>
A tak wlasnie, blogi ktore to jeszcze do nie dawna byly czescia naszego zycia teraz umieraja. Ciekawe czemu? Nasza-klasa, a moze poprostu moda sie na nie skonczyla i juz. A moze poprostu nie mamy juz na to czasu, zeby napisac pare zdan o tym i o wym. Moze jestesmy juz dorosli, praca, nauka, rodzina i tak w kolko. Nie ma czasu wyskrobanie niczego. Smutno tak jak juz miesiacami blogi stoja "zakurzone", albo i dluzej. A czas uplywa i to niestety wydaje sie ze coraz szybciej. I jak tu znalesc czas zeby siasc i napisac notke duchom co to jeszcze czytaja :) Ahh jakis taki dolek... wspomnienia; wakacje w polsce - to juz 5 lat minelo <sciana>....
A my juz 7 lat w kanadzie jestesmy. I sie przeprowadzamy. A dokad sie ludzie pytaja. A do okolic Toronto. Ale przeciez tam goraco i parno w lecie i smog ze czubka wiezy nie widac, zimno w zimie, brzydko bo plasko nie to co tutaj ludzie mowia. Gory jeziora, parki zielen. Po co tam jechac? A po pierwsze bo tatko prace na Wielkich Jeziorach znalazl, a po drogie ze rodzine tam mamy. Aaa rodzina... Ano bo my tutaj to pierwsze z rodu Jandow :P A tam wujek, ciocia i ich juz dorosle dzieci. A te dorosle dzieci maja juz swoje dzieci i jest wesolo. A pozatym moja nazeczona z nami sie przeprowadza wiec nic tylko skakac z radosci. Do polski juz tylko -6 godzin roznicy a nie -9. Ciut powyzej 4450km blizej bede Najleprzego Kuzyna of the WORLD :P. I daj Bog zeby nam sie tam ulozylo wszystko. Zebym jakas prace znalazl z "jajem". I to moja ostatnia notka z tego domu jest, w ktorym to juz puste sciany na mnie spogladaja i pudla wokolo. 3majcie sie :)
Kocham Cie Skarbie i dziekuje ze jestes przy mnie :*